Subiektywnie o teatrze

warszawski blog teatralny

Strona 2 z 30

Polska w IMCE

5 listopada rusza czwarta edycja Festiwalu „Polska w IMCE”. Na deskach stołecznej IMKI będzie można zobaczyć najciekawsze spektakle z całego kraju:

– 5 listopada - „Kobro” M. Sikorskiej-Miszczuk w reżyserii Iwony Siekierzyńskiej, z Teatru Nowego im. Kazimierza Dejmka w Łodzi,
– 23 listopada – „Wroga ludu” H. Ibsena w reżyserii Jana Klaty, z Narodowego Starego Teatru w Krakowie,
– 6,7 grudnia – „Mokradełko” K. Surmiak-Domańskiej w reżyserii Mikołaja Grabowskiego, z Teatru Nowego w Poznaniu,
– 20,21 grudnia – „Prezydentki” W. Schwaba w reżyserii Krystiana Lupy, z Teatru Polskiego we Wrocławiu.

Bilety na „Kobro” już w sprzedaży, na pozostałe wydarzenia pojawią się wkrótce.

Więcej informacji znajdziecie na stronie: http://teatr-imka.pl//

Dogville


„Dogville” w reżyserii Marka Kaility i Aleksandry Popławskiej jest teatralną adaptacją głośnego filmu Larsa von Triera z 2003 roku, pod tym samym tytułem. Tekst sztuki bazuje na scenariuszu filmowym. Christian Lollike uzupełnił go fragmentami, które w filmie zostały wycięte lub zmienione, a dostępne były w pierwszych wersjach scenariusza. Zabieg ten miał na celu oderwanie tekstu od filmu, stworzenie uniwersalnego dramatu poddającego się reżyserskim interpretacjom. Oglądając spektakl od skojarzeń z wersją filmową jednak nie mogłam się uwolnić, ale też i duet reżyserski nie miał łatwego zadania mierząc się dziełem uznanego reżysera i scenarzysty. Dziełem inspirowanym nurtującym ludzkość od zawsze pytaniem: czy człowiek jest z natury dobry czy zły?

„Dogville” Kality i Popławskiej jest psychologicznym eksperymentem. Mamy wyselekcjonowaną grupę badawczą – mieszkańców niewielkiego, odciętego od świata miasteczka Dogville. Społeczność hermetyczną, żyjącą w spokoju i harmonii dzięki zasadom demokracji i konserwatywnym wartościom. Równowagę w miasteczku zaburza przybycie „obcego” – kobiety proszącej o azyl. Mieszkańcy decydują się udzielić jej pomocy w zamian za drobne prace wykonywane na rzecz społeczności. Poczucie władzy nad bezbronną Grace (Aleksandra Popławska) wyzwala negatywne cechy w mieszkańcach Dogville. Oczekiwania wobec kobiety stale rosną, pomoc w drobnych pracach staje się wyzyskiem. Zmienia się także stosunek mieszkańców do Grace, stopniowo zaczynają odzierać kobietę z godności, szacunku i wolności – dehumanizując swoją ofiarę. Na myśl przychodzi skojarzenie ze Stanfordzkim eksperymentem więziennym Philipa Zimbardo, w którym udowodnił, że w specyficznych warunkach ludzie zdrowi psychicznie wcielają się w rolę oprawców i ofiar. To okoliczności wyzwalają więc w ludziach określone zachowania. A może uwalniają prawdziwą naturę człowieka, spętaną przez obowiązujące normy moralne i społeczne? W eksperymencie Zimbardo przyglądał się relacji więzień-strażnik, Kalitę i Popławską, też ta zależność intryguje, chcą przyjrzeć jej się głębiej, zrozumieć mechanizmy powstawania zła, opowiadając o człowieku współczesnym, ale też nawiązując do wydarzeń z II wojny światowej. Historyczne odniesienia są przez reżyserów tylko delikatnie zasygnalizowane w scenie egzekucji mieszkańców miasteczka nawiązującej do serii „Rozstrzelań” Wróblewskiego, czy w scenografii (Joanna Kuś). Miasteczko Dogville, jest tu bowiem sztucznym tworem, przestrzenią eksperymentalną. Ciasnym, przytłaczającym miejscem otoczonym wysoką siatką, z budynkami, ściśle przylegającymi do siebie, których przestrzeń wyznacza narysowana na podłodze biała linia. Do miasta prowadzi tylko jedna droga, by się do niego dostać trzeba przekroczyć monumentalną półokrągłą bramę z wykutą na górze nazwą miasta przypominającą bramę Auschwitz. Mieszkańcy Dogville doskonale opisani przez narratora, którego głos dobiega do nas z głośników, na scenie zdają się być nijacy, neutralni, uniwersalni – można by rzec za Musilem „bez właściwości”, ekspresja aktorów ograniczona bowiem została do niezbędnego minimum, do chłodnego podawania tekstu.

„Dogville” Kality i Popławskiej wciąga widza od pierwszej sceny, intryguje. Rozmywa złudzenie o naturalnej dobroci człowieka, bowiem nawet Tom (Bartosz Porczyk) piewca moralności, nie potrafi przeciwstawić się społeczności i uratować Grace, a Grace odpłaca mieszkańcom, za doznane krzywdy. „Dogville” nie daje nadziei, bowiem co nam pozostaje gdy przestajemy wierzyć w człowieka?

Plakat źródło: http://www.teatrsyrena.pl/

Ocena:

Październikowe premiery

W październiku czekają nas następujące premiery:

-3.10. „Piłkarze”, reż. Katarzyna Wdowik, Bemowskie Centrum Kultury,
-5.10. „Osama bohater”, reż. Jacek Poniedziałek, Teatr Collegium Nobilium,
-8.10. „Księżycowy chłopiec”, reż. Igor Gorzkowski, Teatr Soho,
-9.10. „Hotel Westminster”, reż. Jerzy Bończak, Teatr Komedia,
-14.10. „Słoneczna linia”, reż. Iwan Wyrypajew, Teatr Polonia,
-15.10. „SOUNDWORK”, reż. Wojtek Blecharz, TR Warszawa,
-16.10. „Nikt nie jest doskonały”, reż. Piotr Dąbrowski, Studio Buffo,
-15.10. „Lepiej już było…”, reż. Wojciech Adamczyk, Teatr Współczesny,
-17.10. „Szach-Mat”, reż. Stefan Vögel, Teatr Capitol,
-28.10. „PIBLOKTOQ”, reż. Wojciech Kościelniak, Teatr Collegium Nobilium.

Nówka Sztuka


To już trzecia edycja przeglądu „Nówka Sztuka”. W dniach 14-17 października będzie można zobaczyć najciekawsze, nieprezentowane dotąd w stolicy realizacje współczesnego polskiego dramatu z sezonu 2015/2016:

– 14.10.2016 „Dybuk” w reżyserii Anny Smolar z Teatru Polskiego w Bydgoszczy,
– 15.10.2016 „Lustrzaną chmurę” w reżyserii Roberta Jarosza z Teatru Animacji w Poznaniu,
– 16.10.2016 „Nieskończoną historię” w reżyserii Małgorzaty Warsickiej z Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu.

Spektakle „Nówki Sztuki” będzie można zobaczyć na trzech warszawskich scenach, które są także partnerami tegorocznej edycji: w Nowym Teatrze, Ateneum i Collegium Nobilium. Bilety można kupić za pośrednictwem teatrów, on-line na www.eventim.pl i w księgarni „Prospero” w Instytucie Teatralnym.

Więcej informacji znajdziecie na stronie: http://www.sztukawspolczesna.org/

Orestes


Michał Zadara, specjalista od „odgruzowywania” klasyki, tym razem sięga po tekst sprzed ponad dwóch tysięcy lat – „Orestesa” Eurypidesa, opowieść o synu Agamemnona, który wraz z siostrą Elektrą, chcąc pomścić śmierć ojca zabija własną matkę i jej kochanka – wspólnika zbrodni. Za zabójstwo, decyzją zgromadzenia ludowego w Argos, zostaje skazany na śmierć, lecz kary próbuje uniknąć, planując kolejną zbrodnię.

Tekst Eurypidesa, jeszcze nigdy nie gościł na deskach Polskich teatrów, lecz historia Orestesa jest dobrze znana miłośnikom teatralnym z inscenizacji „Oresteji” wg Ajschylosa: Jana Klaty (2007 Narodowy Stary Teatr w Krakowie), Mai Kleczewskiej (2012 Teatr Narodowy w Warszawie), czy Michała Zadary (2010 Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie), który akcję opery I. Xenakisa przenosi do czasu Polski powojennej: 1945, 1956 i 1971 roku, tworząc spektakl o wyraźnej politycznej wymowie. Dramat Eurypidesa w reżyserii Zadary, także od politycznych odniesień nie stroni, lecz nie bezpośrednio na scenie. W nowym tłumaczeniu, wykonanym przez zespół Centrali, przepisanym, dostosowanym do współczesnego, potocznego języka rodem z telenoweli, brzmi niezwykle świeżo, aktualnie, zwłaszcza stawiając pytania o demokrację, o państwo, w którym dochodzi do politycznych zbrodni. Miejsce prezentacji spektaklu jest bowiem nieprzypadkowe. Michał Zadara zdecydował się pokazać „Orestesa” w Narodowej Galerii Sztuki „Zachęta”, gdzie został zastrzelony pierwszy prezydent Polski – Gabriel Narutowicz.

Sala galeryjna wymusza minimalistyczny, „warsztatowy” styl spektaklu. Scenografia ograniczona jest do białej, płóciennej kurtyny ukośnie dzielącej pomieszczenie, na której wyświetlane są imiona postaci pojawiających się na scenie oraz fragmenty tekstów śpiewanych przez Chór. Na bocznej ścianie widzimy drzewo genealogiczne postaci z greckiej mitologii, które stopniowo, po każdym kliknięciu rzutnika, pokrywa się krwawymi plamami. Prezentowane są także zdjęcia postaci (w pełnej charakteryzacji) które w danej scenie są najbardziej istotne. Chór ustawiony jest z boku sceny, za kotarą, więc nie zawsze jest świadkiem wydarzeń dziejących się na scenie. Czasami wchodzi w dialog z postaciami, lecz nie z własnej inicjatywy, nie decyduje, kiedy skomentować, podsumować dziejące się na scenie wydarzenia. Momenty jego obecności na scenie wyznaczają bohaterowie odsłaniający i zasłaniający kurtynę. Chór w inscenizacji Zadary jest kapelą garażową niemal żywcem przeniesioną z sali prób, zerkającą na teksty piosenek, którymi wyklejone są ściany i próbującą zagrać przed chwilą skomponowane piosenki (autorem muzyki jest Budyń, lider zespołu Pogodno). Efekt „nieprofesjonalizmu” muzyków, surowość wykonywanych utworów, doskonale wpisują się w koncepcję przedstawienia. Uwagę zwraca także oświetlenie (kierowane z boku, z rzutników oraz z dołu z ustawionych na podłodze kilkunastu reflektorów) wydobywające aktorów z mroków galeryjnej sali i wprowadzające nastrój niedosłowności.

Postaci w „Orestesie” jest kilka, lecz w spektaklu gra jedynie trzech aktorów, jak to zwykle bywało w teatrze antycznym. Barbara Wysocka, Mariusz Kiljan i Bartosz Porczyk ubrani w proste kostiumy: białe koszule i czarny dół: spódnicę/czarne długie spodnie, z modnie podwiniętymi do kostek nogawkami, wyglądają jak pracownicy banku – zunifikowani, jednakowi. Grają po kilka ról, wcielają się zarówno w postacie kobiece jak i męskie. Swoje role rozgrywają z ironicznym dystansem, momentami przerysowując bohaterów do granic możliwości (Hermiona Bartka Porczyka, maszerująca w rozchełstanej koszuli, jest parodią kobiecości), a czasem po prostu relacjonując wydarzenia.

Przepełniony absurdalnym poczuciem humoru „Orestes” w reż. Michała Zadary nie napawa jednak optymizmem. Pokazuje problemy demokracji, która nie spełniając oczekiwanej roli pcha ludzi w objęcia władzy autorytarnej. Władzy zarówno skutecznej jak i niebezpiecznej. U Zadary bowiem postać Apolla uosabia Władimir Putin, z który przez Skype’a kontaktuje się z bohaterami i załatwia „sprawy” swoimi metodami.

Polecam!!!

Plakat źródło: materiały promocyjne spektaklu

Ocena:

„Artyści” w TVP2

Od 2 września, w każdy piątek o godz. 22.20 w TVP2, można oglądać serial „Artyści” głośnego teatralnego duetu – Monika Strzępka & Paweł Demirski. Serial o kulisach teatru, pełen środowiskowych żartów i aluzji, wciąga od pierwszego odcinka, nie tylko teatralnych maniaków.

Kto przegapił pierwszy odcinak, ma szansę obejrzeć go na:
https://vod.tvp.pl/26760187/odc1 :)

Oglądajcie!!! :)

Wrześniowe premiery

Wspaniała wiadomość dla stęsknionych teatru widzów – po wakacyjnej przerwie warszawskie teatry ruszają pełną parą :) Za nami już premiera „Orestesa” w reż. Michała Zadary w Centrali, a przed nami:

– 2.09. „Henrietta Lacks”, reż. Anna Smolar, Nowy Teatr,
– 3.09. „Ceremonie zimowe”, reż. Adam Sajnuk, Teatr WARSawy,
– 7.09. „Zdobyć, utrzymać, porzucić 2. Rozstania i powroty”, reż. Krzysztof Jaślar, Teatr Capitol,
– 14.09. „Ripley pod ziemią”, reż. Radosław Rychcik, Teatr Studio,
– 16.09. „Porodówka”, reż. Grzegorz Mrówczyński, Teatr XL,
– 17.09. „Another day in the west”, reż. Sylwester Biraga, Teatr Druga Strefa,
– 23.09. „Zabawa”, reż. Iza Kuna, Teatr Polonia,
– 24.09. „Kłamstewka”, reż. Paweł Wawrzecki, Teatr Kwadrat,
– 24.09. „Dogville”, reż. Marek Kalita, Aleksandra Popławska, Teatr Syrena,
– 24.09. „Wściekłość”, reż. Maja Kleczewska, Teatr Powszechny,
– 24.09. „Jeden gest”, reż. Wojtek Ziemilski, Teatr Nowy,
– 29.09. „Princess Ivona”, reż. Omar Sangare, Teatr Syrena,
– 30.09. „Wizyta starszej pani”, reż. Wawrzyniec Kostrzewski, Teatr Dramatyczny.

Tata wiesza się w lesie


Przyznam, że premiera monodramu „Tata wiesza się w lesie” w reżyserii Moniki Rejtner (debiutującej w tej roli teatrolożki) odbywająca się w ramach 14. OPMW, jest jednym z najbardziej oczekiwanych przeze mnie wydarzeń tegorocznego przeglądu. Nagrodzony w Ogólnopolskim Konkursie na Kameralną Sztukę Współczesną Słowo/Aktor/Spotkanie tekst Przemysława Pilarskiego intryguje, a zwracający uwagę tytuł zachęca widzów do rezerwacji biletów – na pokazie premierowym scena Malarnia teatru Studio wypełniona jest po brzegi.

Gdy publiczność zajmuje miejsca na widowni, spektakl już trwa. Z głośników wydobywa się spokojna, relaksacyjna muzyka, kobiecy głos instruuje jakie czynności wykonać, by się zrelaksować, a niebieskie światło bijące ze sceny sprzyja odprężeniu. Bohaterowi spektaklu (Piotr Żurawski) wypocząć się jednak nie udaje. Jakby istniała w nim jakaś silna blokada, utrudniająca realizację pragnienia. Wywołująca złość i frustrację, pchająca go w odmęty natrętnych myśli, psychodelicznej imaginacji, której wizualizacje (Hanna Maciąg) wyświetlane są na ścianach scenografii. Osacza go i przytłacza, a jej intensywność sprawia, że bohater przestaje być na scenie dominujący. Rozmywa się w tej przedziwnej mieszaninie jawy i imaginacji. Odgrodzony od świata. Zamknięty w białym kubie, bezpiecznej, pustej, niewielkiej przestrzeni, przywodzącej na myśl salę szpitala psychiatrycznego, której wyposażenie ogranicza się jedynie do szarego siedziska i nawilżacza powietrza ułatwiającego oddychanie w chwilach ataku paniki.

„Tata wiesz się w lesie” jest opowieścią o Dorosłym Dziecku Alkoholika, które niejako na taki los skazane zostało – urodziło się na wsi, gdzie wszyscy pili, bo jak można było nie pić? Ojciec powtarzał wzorce zachowania przejęte, od swojego niewydolnego wychowawczo ojca. Pił i bił, bo tak było przyjęte? inaczej nie potrafił? nie było psychologów, terapeutów, specjalistów, którzy by zareagowali, wsparli, pomogli? Dorosły syn w traumatycznej przeszłości się zamyka. Nie potrafi się od niej uwolnić. Jak bumerang wracają wspomnienia – gdy ze wstydem holował pijanego ojca do domu, słuchał wygłaszanych w alkoholowym upojeniu moralizatorskich wywodów rodziciela, gdy śnił o jego śmierci, by się wreszcie od kata uwolnić. O ojcowskiej miłości mówi niewiele, to jedynie miłe chwile – duma ojca, gdy syn dostaje się na studia. Te przebłyski normalności nie rekompensują dziecku doznanych krzywd. Brak ciepła emocjonalnego i sprowadzenie go do roli „dziecka odpowiedzialnego” (przejmującego ster, opiekującego się bezradnymi rodzicami), kładzie się cieniem na jego dorosłym życiu. On właściwie nigdy nie dorasta, zakotwiczony w roli zagubionego dziecka (kuca w kącie z tubką skondensowanego mleka) łaknie pochwał i aprobaty. Marzy o czułości i bliskości, ale nie potrafi zbudować prawidłowych relacji interpersonalnych, by otrzymać chociaż namiastkę tego, czego tak bardzo potrzebuje, zatraca się w e-relacjach. Jego wirtualna znajoma (Karolina Staniec) przez cały czas jest e-obecna, wmontowana w świat z wizualizowanych wewnętrznych stanów emocjonalnych bohatera. Jej twarz widzimy w ogromnym zbliżeniu, mimika, emocje są bardzo wyraźne, wyolbrzymione, niemal przerysowane co sprawia, że przestaje być postrzegana jako rzeczywista osoba, jest jak Sylwia z „Sali samobójców” Jana Komasy czy Samantha z „Her” Spikea Jonzena. Przyjaciółka? Terapeutka? Fantazja? Osoba, z którą bohater czuje się bezpiecznie, bowiem po raz pierwszy w życiu ma pełną kontrolę nad relacją, nad drugim człowiekiem, w każdej chwili może się wycofać, gdy np. padnie zbyt trudne pytanie, gdy przyjaciółka będzie oczekiwała intymnych zwierzeń, gdy będzie próbowała pomóc w uporaniu się z traumami przeszłości, terapeutyzować, może po prostu ją „wyłączyć”. I zatracić się, w fantasmagorii… wewnętrznym bezpiecznym świecie…

„Tata wiesza się w lesie” w reżyserii Moniki Rejtner jest przedziwnym multimedialnym tworem, od którego nie mogłam oderwać oczu. Intryguje, wciąga, hipnotyzuje. Osacza widza ilością i intensywnością wizualnych bodźców, co niestety przytłacza aktora i momentami zaciera wyrazistość tekstu. A szkoda, bo tekst Przemysława Pilarskiego jest bardzo dobry, a Piotr Żurawski gra najlepszą scenę gdy wyeksponowany w monologu ojca (wygłasza go bowiem z boku sceny, gdzie nie sięgają „optyczne smaczki”) może pochwalić się swoją techniką aktorską.

Plakat źródło: http://www.przegladmonodramu.pl

Ocena:

„Orestes” w Zachęcie

27 sierpnia w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta odbędzie się premiera spektaklu CENTRALI „Orestes” Eurypidesa w reż. Michała Zadary. „Orestes” jest mieszanką thrillera sądowego i musicalu. W spektaklu, opowiada Michał Zadara, Śledzimy los człowieka, który zamordował, i który teraz czeka na swój wyrok. On sam chce uniknąć kary, bo uważa, że mord był sprawiedliwy. Ale czy społeczeństwo uzna jego racje? I czy można na ten temat śpiewać piosenki?

W „Orestesie” zobaczymy Barbarę Wysocką, Mariusza Kiljana i Bartosza Porczyka.

Spektakl będzie prezentowany od 28 do 31 sierpnia o godz.20.00, po spektaklach odbywać się będą rozmowy o kształcie współczesnej Polski i świata z udziałem najciekawszych świadków współczesności – dyskutować będą m.in. Jacek Żakowski, Paweł Potoroczyn, Czesław Mozil oraz Edwin Bendyk.

Bilety w cenie 60/50/30 zł dostępne na stronie: https://goingapp.pl/evt/89970/orestes

XIII Festiwal Warszawa Singera

Jak co roku, w ostatnim tygodniu sierpnia (od 27 sierpnia do 4 września), Warszawą zawładnie Festiwal Kultury Żydowskiej Warszawa Singera. Oprócz wydarzeń muzycznych, z którymi głównie kojarzony jest festiwal, ważną część stanowić będą spektakle teatralne, zobaczymy między innymi:”Matki” w reżyserii Pawła Passiniego, „Śmierć pięknych saren” w reżyserii Jana Szurmieja, „Aktorów Żydowskich” w reżyserii Anny Smolar, „The kishka monologues” Teatru Yiddishpiel z Izraela, „Anne Frank” Teatru Trešnja z Chorwacji.

Dokładne informacje o wszystkich wydarzeniach znajdują się na oficjalnej stronie festiwalu. http://www.festiwalsingera.pl/wp-content/uploads/2016/02/program-XIII-Festiwalu-Warszawa-Singera.pdf

« Starsze wpisy Nowsze wpisy »