„One same” są opowieścią o pięciu niezwykłych kobietach, żydówkach – skandalistkach: Helenie Rubinstein – założycielce przedsiębiorstwa produkującego kosmetyki, uważanej za jedną z najbogatszych kobiet świata; Irenie Krzywickiej – feministce propagującej edukację seksualną i antykoncepcję; Stephanie von Hohenlohe – wiedeńskiej arystokratce działającej na rzecz nazistów; Annie Held – jednej z najpiękniejszych kobiet świata, piosenkarce i aktorce występującej na Broadwayu; Sophie Tucker – piosenkarce i aktorce znanej głownie z ról filmowych i radiowych. Bohaterki spektaklu spotykamy w irrealnej przestrzeni, przywodzącej na myśl zaświaty, bowiem w świecie realnym najprawdopodobniej nigdy do takiego spotkania nie doszło. Helena, Irena, Stephanie, Anna i Sophie na scenie pojawiają się niemal jednocześnie i cały czas na niej przebywają. Ciekawe jest to, że nie wchodzą ze sobą w interakcje, każda z nich skupiona jest na snuciu własnej opowieści. Historie życia bohaterek przeplatają się ze sobą, momentami wydają się podobne. Kobiety łączy ogromna determinacja z jaką dążą do realizacji własnych marzeń, wyznaczonych celów. Jednak nie zawsze ich postępowanie jest rozumiane i akceptowane społecznie. Bohaterki spektaklu to wolne i niezależne kobiety. Zrealizowane zawodowo i życiowo. Powinny być szczęśliwe, jednak ich życie nie jest pozbawione miłosnych dramatów, tragedii i rozterek. W ich opowieściach wyczuwa się smutek i przerażającą samotność.

Oglądając spektakl odnosi się wrażenie, że Karolina Kirsz darzy swoje bohaterki ogromną sympatią. Nie podkreśla kontrowersji w biografiach, ale szuka punktów wspólnych, by stworzyć opowieść o niezwykle silnych kobietach podążających własną drogą, wbrew wszystkim i wszystkiemu. Ciekawa jest scenografia autorstwa Aleksandry Szempruch. Wykonana w całości w bieli tworzy nierzeczywisty świat. Bohaterki spektaklu ubrane są w białe kostiumy, to sprawia, że uwaga widza skupiona jest na kształcie, fakturze i ruchu. Ten niezwykły efekt wizualny dopełnia znakomite oświetlenie (Monika Sidor). Nastrój buduje muzyka wykonywana na żywo przez Jacka Mazurkiewicza.

W spektaklu zachwyca doskonałe aktorstwo. Postacie są niezwykle wyraziste, wręcz hipnotyzujące. Mimika i gesty Aliny Świdowskiej są doskonale wyważone, przekazują ogromny łądunek emocjonalny, zachwycają jej wymowne spojrzenia. Stephanie w wykonaniu Ernestyny Winnickiej jest owiana nutką tajemniczości, niezwykle dystyngowana i dostojna. Sylwia Najah w roli Anny jest szalenie zmysłowa i seksowna. Jej postać zachwyca wdziękiem i urokiem osobistym. Sophie Ewy Greś jest pełną wdzięku i wewnętrznej siły trzpiotką. Znakomita jest Ewa Dąbrowska w roli Ireny, feministki – gorszycielki. „One same” to bardzo dobry spektakl o kobietach i dla kobiet :)

(plakat – źródło: Teatr Żydowski)

Ocena: