Świecie, ty krętoszu stary!
Świecie, świecie bez czci, wiary,
Obyś w jednej dziś osobie
Mógł stanąć tutaj przede mną;
Tak bym cię tym skropił raźnie,
Ażbyś pięty pogryzł sobie;
Potem rzekłbym: «Mów wyraźnie!
Co u ciebie w większej cenie,
Czy pieniądze, czy sumienie?»

(Aleksander Fredro „Dożywocie”)

Oś intrygi, w komedii Aleksandra Fredry, stanowi sprzedaż dożywocia – stałej renty, jaką dostaje spadkobierca z odziedziczonego, ale pozostającego w depozycie majątku. Korzyści finansowe może czerpać z niego tylko za swojego życia. Rozwiązanie to miało na celu uchronienie rozrzutnych spadkobierców przed roztrwonieniem majątku. Lecz każde zabezpieczenie prawne da się ominąć. Leon Birbancki, młody hulaka, by zdobyć pieniądze na zabawę, decyduje się odsprzedać swoje dożywocie lichwiarzowi Łatce. Niestety rozrywkowe życie chłopaka zaczyna odbijać się na zdrowiu, a co gorsze może znacznie skrócić jego życie. Zaniepokojony możliwą utratą dochodów lichwiarz stara się otoczyć „opieką” hulakę nasyłając na niego doktorów. Próby zmiany stylu życia Leona spełzają jednak na niczym. Zdesperowany Łatka postanawia odsprzedać „żywą lokatę” innemu lichwiarzowi – Twardoszowi. W tym samym czasie Łatka stara się o rękę Róży – córki swojego dłużnika. Ojciec, chcąc ratować swój majątek, decyduje się „sprzedać” córkę, lecz serce Róży należy do Leona Birbanckiego.

„Dożywocie” w reżyserii Filipa Bajona jest opowieścią o pieniądzach, które stanowią centralny punkt w życiu współczesnego człowieka. Są motywem działań, stają się celem i sensem życia – naszym „złotym cielcem”. Nie powinniśmy jednak dać się uwieść ich mocy, by nie przesłoniły nam tego, co w życiu najważniejsze – moralności i otwartości na drugiego człowieka.

Reżyser bawi się tekstem, traktując go z lekką ironią, dystansem, lecz nie wpadając w utarte schematy „spektaklu w kostiumie”. Filip Bajon miesza konwencje. Świat XIX-wieczny splata się ze współczesnością. Podziwiamy kostiumy i scenografię z epoki Fredry, a jednocześnie obserwujemy maklerów, ubranych w czarne garnitury, śledzących wyświetlane z tyłu sceny notowania giełdowe. Scenę zdobi byk – „złoty cielec”, a po bokach stoją automaty do gry. To swoiste pomieszanie stylów, co jest zaskakujące, w ogóle nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, jest swego rodzaju powiewem świeżości w inscenizacji klasycznego tekstu. Aktorzy Teatru Polskiego świetnie wpisują się w koncepcję przedstawienia. Swoje role odgrywają nieco z dystansem i odrobiną przesady, ale też z subtelnym humorem. Dzięki temu kreowane postacie wydają się wiarygodne. Zachwyca Jarosław Gajewski, brawurowo wykonujący rolę Łatka i Krzysztof Kwiatkowski z pasją wcielający się w Leona Birbanckiego. „Dożywocie” to spektakl, który pozwala miło spędzić wieczór w teatrze. Polecamy!

(plakat – źródło: Teatr Polski /www.teatrpolski.waw.pl/)

Ocena: