To się zaczęło z miesiąc temu… Odezwała się do mnie… Najpierw mówiła jak dziecko, potem się rozkręciła… Sam słyszałeś, jak to wygląda. Potem wyskoczyła z tym Andriejką, który jest w tobie… Jestem normalnym człowiekiem. Przez nią przestałem palić. Ledwo coś zrobię nie po jej myśli – od razu zaczynam czkać. Zapalę papierosa i czkam… Wódki się napiję – i czkam… Przez to cudowanie wpadłem w ciąg alkoholowy na trzy dni i trzy dni trzymała mnie czkawka…
(Władimir Zujew „Czkawka”)

Dwóch, skrajnie różnych mężczyzn, pracownik muzeum – Siergiej i pułkownik rezerwy – Fiodor, poznaje się w dość niecodziennych okolicznościach. Siergiej z impetem wkracza do domu Fiodora i zaczyna przygotowywać przyjęcie, by w miłej atmosferze porozmawiać o dręczącym go problemie… czkawce. Atak czkawki nie jest w tym przypadku zwykłą dolegliwością fizjologiczną, lecz zawłaszczeniem ciała i umysłu przez „uroczą” Warwarę.

Znakomity tekst Władimira Zujewa o samotności, poszukiwaniu kontaktu z drugim człowiekiem, o figlach jakie potrafi splatać nam umysł, o tym, że każdy z nas czasem udaje kogoś innego, ma w sobie „obcego”. Kim jest ten „obcy” w nas? Wyrzutami sumienia? Tęsknotami? Urojonym przyjacielem? Rzuconym urokiem czy chorobą psychiczną? A może naszym prawdziwym obliczem? Z tymi pytaniami zostawiają nas twórcy spektaklu.

„Czkawka” w reżyserii sylwestra Biraga jest kameralnym spektaklem. Na widowni znajduje się około 30 miejsc. Publiczność wchodzi na scenę, a właściwie do niewielkiego pokoju wyposażonego w łóżka, stół, krzesła, udekorowanego lampami, dywanem, serwetami. Czujemy się jakbyśmy wkraczali w intymną przestrzeń, podglądali bohaterów spektaklu.
Niewątpliwą gwiazdą spektaklu jest Wiesław Kowalski niezwykle przekonująco odgrywający „męską” i „kobiecą” naturę Siergieja, zabawny w scenach opętania przez Warwarę.

Ocena: