Michał Zadara, specjalista od „odgruzowywania” klasyki, tym razem sięga po tekst sprzed ponad dwóch tysięcy lat – „Orestesa” Eurypidesa, opowieść o synu Agamemnona, który wraz z siostrą Elektrą, chcąc pomścić śmierć ojca zabija własną matkę i jej kochanka – wspólnika zbrodni. Za zabójstwo, decyzją zgromadzenia ludowego w Argos, zostaje skazany na śmierć, lecz kary próbuje uniknąć, planując kolejną zbrodnię.

Tekst Eurypidesa, jeszcze nigdy nie gościł na deskach Polskich teatrów, lecz historia Orestesa jest dobrze znana miłośnikom teatralnym z inscenizacji „Oresteji” wg Ajschylosa: Jana Klaty (2007 Narodowy Stary Teatr w Krakowie), Mai Kleczewskiej (2012 Teatr Narodowy w Warszawie), czy Michała Zadary (2010 Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie), który akcję opery I. Xenakisa przenosi do czasu Polski powojennej: 1945, 1956 i 1971 roku, tworząc spektakl o wyraźnej politycznej wymowie. Dramat Eurypidesa w reżyserii Zadary, także od politycznych odniesień nie stroni, lecz nie bezpośrednio na scenie. W nowym tłumaczeniu, wykonanym przez zespół Centrali, przepisanym, dostosowanym do współczesnego, potocznego języka rodem z telenoweli, brzmi niezwykle świeżo, aktualnie, zwłaszcza stawiając pytania o demokrację, o państwo, w którym dochodzi do politycznych zbrodni. Miejsce prezentacji spektaklu jest bowiem nieprzypadkowe. Michał Zadara zdecydował się pokazać „Orestesa” w Narodowej Galerii Sztuki „Zachęta”, gdzie został zastrzelony pierwszy prezydent Polski – Gabriel Narutowicz.

Sala galeryjna wymusza minimalistyczny, „warsztatowy” styl spektaklu. Scenografia ograniczona jest do białej, płóciennej kurtyny ukośnie dzielącej pomieszczenie, na której wyświetlane są imiona postaci pojawiających się na scenie oraz fragmenty tekstów śpiewanych przez Chór. Na bocznej ścianie widzimy drzewo genealogiczne postaci z greckiej mitologii, które stopniowo, po każdym kliknięciu rzutnika, pokrywa się krwawymi plamami. Prezentowane są także zdjęcia postaci (w pełnej charakteryzacji) które w danej scenie są najbardziej istotne. Chór ustawiony jest z boku sceny, za kotarą, więc nie zawsze jest świadkiem wydarzeń dziejących się na scenie. Czasami wchodzi w dialog z postaciami, lecz nie z własnej inicjatywy, nie decyduje, kiedy skomentować, podsumować dziejące się na scenie wydarzenia. Momenty jego obecności na scenie wyznaczają bohaterowie odsłaniający i zasłaniający kurtynę. Chór w inscenizacji Zadary jest kapelą garażową niemal żywcem przeniesioną z sali prób, zerkającą na teksty piosenek, którymi wyklejone są ściany i próbującą zagrać przed chwilą skomponowane piosenki (autorem muzyki jest Budyń, lider zespołu Pogodno). Efekt „nieprofesjonalizmu” muzyków, surowość wykonywanych utworów, doskonale wpisują się w koncepcję przedstawienia. Uwagę zwraca także oświetlenie (kierowane z boku, z rzutników oraz z dołu z ustawionych na podłodze kilkunastu reflektorów) wydobywające aktorów z mroków galeryjnej sali i wprowadzające nastrój niedosłowności.

Postaci w „Orestesie” jest kilka, lecz w spektaklu gra jedynie trzech aktorów, jak to zwykle bywało w teatrze antycznym. Barbara Wysocka, Mariusz Kiljan i Bartosz Porczyk ubrani w proste kostiumy: białe koszule i czarny dół: spódnicę/czarne długie spodnie, z modnie podwiniętymi do kostek nogawkami, wyglądają jak pracownicy banku – zunifikowani, jednakowi. Grają po kilka ról, wcielają się zarówno w postacie kobiece jak i męskie. Swoje role rozgrywają z ironicznym dystansem, momentami przerysowując bohaterów do granic możliwości (Hermiona Bartka Porczyka, maszerująca w rozchełstanej koszuli, jest parodią kobiecości), a czasem po prostu relacjonując wydarzenia.

Przepełniony absurdalnym poczuciem humoru „Orestes” w reż. Michała Zadary nie napawa jednak optymizmem. Pokazuje problemy demokracji, która nie spełniając oczekiwanej roli pcha ludzi w objęcia władzy autorytarnej. Władzy zarówno skutecznej jak i niebezpiecznej. U Zadary bowiem postać Apolla uosabia Władimir Putin, z który przez Skype’a kontaktuje się z bohaterami i załatwia „sprawy” swoimi metodami.

Polecam!!!

Plakat źródło: materiały promocyjne spektaklu

Ocena: