Wszystko jest możliwe, trzeba tylko wiedzieć o sposobach
(Lewis Carroll „Alicja w Krainie Czarów”)

„Alicja po drugiej stronie lustra” Teatru Papahema jest kompilacją „Alicji w krainie czarów” i „Po drugiej stronie lustra” Lewisa Carrolla, książek uwielbianych przez dzieci i dorosłych, które na stałe weszły do kanonu literatury dziecięcej. Opowieść o przygodach Alicji została napisana ponad 150 lat temu i wciąż stanowi inspirację dla reżyserów filmowych i teatralnych (w Warszawie możemy oglądać dwie inscenizacje „Alicji..”), bowiem pociąga swoją absurdalną logiką, matematyczno-lingwistycznymi odniesieniami, niejednoznacznością i wysublimowanym humorem. Autorem adaptacji i reżyserem spektaklu jest Przemysław Jaszczak, który z ogromną lekkością i wyczuciem kreuje przedziwny świat Krainy Czarów, oddając nastrój powieści Carolla.

Na zaciemnionej małej scenie Teatru Polonia dostrzegamy lustro, w eleganckiej rzeźbionej ramie. Przed lustrem stoi dziewczynka (Paulina Moś). Wpatruje się w nie intensywnie próbując dostrzec własne odbicie, lecz okazuje się to niemożliwe. Zaintrygowana niecodzienną sytuacją chce sprawdzić, co kryje się po drugiej stronie zwierciadła. Przekracza ramy i… jeansy i czarna kurtka Alicji zmieniają się w przepiękną, wyszywaną cekinami suknię. W miejscu, w którym się znalazła wszystko okazuje się być możliwe, można porozmawiać z kwiatami, a jedzenie i napoje zmieniają wymiary dziewczynki. Wędrując przez Krainę Czarów Alicja poznaje jej dziwacznych mieszkańców: „uśmiechniętego” Kota, białego zalęknionego królika, pana Gąsienicę palącego fajkę. Uczestniczy w wyimaginowanej herbatce z Szalonym Kapelusznikiem i Susłem. Filozoficzno-kpiarskie pogawędki, które prowadzi dziewczynka z każdą napotkaną postacią pozwalają jej odkryć własne „ja”, nauczyć się mówić o swoich potrzebach i wyrażać własne poglądy. Alicja ulega wewnętrznej przemianie, dojrzewa, staje się niezależną, autonomiczną jednostką.

„Alicja po drugiej stronie lustra” to spektakl piękny, magiczny, choć minimalistyczny. Scenografia (Mateusz Mirowski) ograniczona jest do czarnych, przestawianych w trakcie spektaklu kubów, które dzięki niezwykle efektownym projekcjom stają się ogrodem, lasem lub planszą do gry w szachy. Na uwagę zasługują ciekawe kostiumy autorstwa Adama Królikowskiego i przepiękne lalki Mateusza Mirowskiego. Zachwyciły mnie szczególnie te, przedstawiające Królową, pana Gąsienicę i Alicję – łączące twarz i dłonie aktora z tułowiem lalki tzw. tintamareski, które po raz pierwszy miałam przyjemność zobaczyć w teatrze. Doskonała muzyka (Piotr Klimek) nadaje przedstawieniu rytm, a teksty (Magda Żarnecka) śpiewane przez Patrycję Kowalską są komentarzem do tego, co wydarza się na scenie. Paulina Moś, Helena Radzikowska, Paweł Rutkowski i Mateusz Trzmiel bardzo dobrze wpisują się w przestrzeń sceniczną, a co więcej w koncepcję przedstawienia. Swoje postacie rozgrywają trochę z ironicznym dystansem, trochę „na poważnie”, a co najważniejsze z ogromnym zaangażowaniem, młodzieńczą energią (podziwiam Paulinę Moś biegającą na szczudłach). Doskonałe aktorstwo jest największym atutem „Alicji…” i gwarantem sukcesu przedstawienia.

„Alicja po drugiej stronie lustra” teatru Papahema, w reżyserii Przemysława Jaszczaka, oczarowuje i wciąga widzów od pierwszej sceny. Pozwala nam, dorosłym poczuć się znów dzieckiem, a młodym widzom przenieść się w świat tak różny od otaczającej nas rzeczywistości i wraz z Alicją przebyć drogę ku odkryciu własnej autonomii i znalezieniu odpowiedzi na pytanie „Kim jestem?”. Warto wspomnieć, że spektakl został wyprodukowany ze środków uzyskanych z finansowania społecznościowego. Stworzenie tak ciekawego wizualnie dzieła, przy niewielkim budżecie, jest ogromnym wyczynem. Gratuluję!

(plakat źródło: Teatr Polonia / www.teatrpolonia.pl)

Ocena: